[strona główna] [Alfa i Omega] [Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa] [Porozmawiajmy o Jezusie!]

Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu Golgoty

 

W artykule tym rozważone zostaną niektóre z aspektów cierpienia i śmierci Pana Jezusa Chrystusa. Będziemy towarzyszyli Mu od Ogrodu Oliwnego, poprzez Jego proces, biczowanie, marsz po Via Dolorosa, aż do końcowych godzin umierania na krzyżu.

Wielu z nas jest oswojonych z tematem ukrzyżowania, mało tego u wielu wystąpił nawet proces pewnego rodzaju znieczulenia, co do niewyobrażalnego horroru tej procedury. Nastąpiło to na skutek zbyt częstego mówienia o ukrzyżowaniu bez pamiętania o tym co OZNACZAŁA ta śmierć Pana Jezusa dla każdego grzesznika, wielu także - co jest smutne ma niepełną więź osobistą z Jezusem Chrystusem.

Autorzy Ewangelii opisują ukrzyżowanie krótko, dlatego aby zauważyć interesujące nas szczeguły potrzebne jest dokładniejsze studium. W związku z tym, że krzyżowanie i biczowanie były powszechne w czasach w których żyli ewangeliści, prawdopodobnie nie uważali oni za stosowne aby opisywać szczegółowo na czym te formy egzekucji polegały. Znajduje to swój wyraz w prostym zapisie Marka: (...) Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie (Markak 15:15b).

Jako ludzie nie jesteśmy kompetentni, aby oceniać nieskończone cierpienia psychiczne i duchowe ucieleśnionego Boga (1 Tymoteusza 3:16), przez które Odkupił z grzechów upadłego człowieka. Jest jednak rzeczą możliwą, aby do pewnego stopnia prześledzić fizjologiczne i anatomiczne aspekty męki naszego Pana.

Czego więc doświadczyło ciało Jezusa z Nazaretu podczas owych godzin pełnych tortury?

Aby na to pytanie odpowiedzieć, musimy przede wszystkim przestudiować czym właściwie była procedura ukrzyżowania człowieka, a właściwie tortura i egzekucja zarazem, polegająca - najogólniej rzecz biorąc - na przytwierdzeniu człowieka do krzyża.

Pierwszy znany nam opis stosowania tej praktyki pochodzi od Persów. Aleksander Wielki i jego generałowie przenieśli ją w rejon Morza Śródziemnego: Do Egiptu i Kartaginy. Rzymianie nauczyli się tej praktyki od Kartagińczyków i - jak prawie wszystko co robili - rozwinęli tę technikę w znacznym stopniu, osiągając dużą wprawę i skuteczność w jej stosowaniu. U wielu autorów rzymskich (Liwiusz, Cicero, Tacyt) znajdujemy komentarze na ten temat. Wymieniają nowe inwencje i szereg modyfikacji, które wprowadzono na przestrzeni czasu. Wymimy tylko kilka mających zasadnicze znaczenie.

Pionowa belka krzyża (stipes), mogła mieć ramię poziome (patibulum), przymocowane około 60-90 cm poniżej swego szczytu, tworząc w ten sposób klasyczną formę krzyża. Formę tę będziemy dalej nazywali krzyżem łacińskim. Jednakże powszechnie używaną formą krzyża w czasach naszego Pana był krzyż TAU (ukształtowany na podobieństwo naszej dużej litery T ). W tej formie krzyża, patibulum było umieszczone w wycięciu na szczycie stipes.

Istnieje wystarczająca liczba dowodów, że na takim krzyżu został ukrzyżowany Pan Jezus. Pionowa belka (stipes), była zazwyczaj na stałe umocowana w ziemi, na miejscu egzekucji, a skazaniec musiał nieść z więzienia na to miejsce tylko patibulum (ważące zazwyczaj około 60 - 70 kg).

Bez żadnego historycznego lub biblijnego uzasadnienia średniowieczni, i renesansowi malarze, przekazali nam obraz Chrystusa niosącego cały krzyż. Również wielu malarzy i większość współczesnych rzeźbiarzy, którzy przedstawiają ukrzyżowanie, pokazują gwoździe przebijajace dłonie. Jednakże rzymskie źródła historyczne i eksperymentalne wykazują, że gwoździe były wbijane pomiedzy kości nadgarstka, a nie przez dłonie. Gdyby gwoździe były wbijane przez dłonie, nastapiłoby przerwanie tkanek miękkich wzdłuż kości śródręcza pod ciężarem skazańca i jego ciało odpadłoby od krzyża. To nieporozumienie powstało być może z powodu niezrozumienia słów Jezusa, które skierował do Tomasza: (...) i zobacz moje ręce ... (por. Jana 20:27b). Anatomowie jednakże, zarówno starożytni jak i wspólcześni, zawsze uważali nadgarski za część ręki.

Tak zwany titulus, czyli niewielki napis wyjaśniajacy jaką zbrodnię popełnił skazaniec, był zazwyczaj niesiony przed procesją zdażającą na miejsce egzekucji, a nastepnie przybijano go do krzyża powyżej głowy skazańca. Napis umieszczony na drzewcu, na szczycie krzyża Tau, dawał mu w ten sposób wygląd podobny do krzyża łacińskiego.

Cierpienie fizyczne Pana Jezusa zaczęło się już w Ogrodzie Oliwnym. Spośród jego wielu aspektów, rozważymy tylko jeden, o znaczeniu patofizjologicznym: krwawy pot.

Jest rzeczą interesującą, że tylko Łukasz - lekarz - jako jedyny spośród ewangelistów wspomina o tym zjawisku. (Łukasza 22:41-47) A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się, Mówiąc: Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie. A ukazał mu się anioł z nieba, umacniający go. I w śmiertelnym boju jeszcze gorliwiej się modlił; i był pot jego jak krople krwi, spływające na ziemię. A wstawszy od modlitwy, przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących ze smutku. I rzekł do nich: Dlaczego śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie. Gdy On jeszcze mówił, nadeszła zgraja, a na jej czele jeden z dwunastu, imieniem Judasz, i ten zbliżył się do Jezusa, aby go pocałować. Zwróćmy na to szczegulną uwagę: Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię (w. 44). W czasach nowożytnyvh naukowcy podejmowali rożnorodne wysiłki, aby wyjaśnić ten fragment Pisma Świętego. Jak się wydaje pozostawali pod wrażeniem, że takie zjawisko po prostu nie może mieć miejsca. Jednakże, choć bardzo rzadki, fenomen ten pod medyczną nazwą: hematodrosis (krwawy pot), jest dobrze udokumentowany. Pod wpływem wielkiego stresu emocjonalnego, cienkie kapilary wewnatrz gruczołów potowych moga pękać i przez to może być wydzielana krew z potem. Samo to zjawisko, mogło być skutkiem znacznego wyczerpania i być może wstrząsu. Następnie Pan Jezus był zdradzony i aresztowany.

Po aresztowaniu w środku nocy, Pan Jezus został doprowadzony do Sanhedrynu (Najwyższej Rady Żydowskiej) i stanął przed Kajfaszem, arcykapłanem. To właśnie tutaj nastapił pierwszy fizyczny uraz. Jeden ze sług uderzył Jezusa na odlew w twarz za to, że nie odpowiedział w oczekiwany sposób na pytania Kajfasza. A gdy On to powiedział, jeden ze sług, który tam stał, wymierzył Jezusowi policzek, mówiąc: Tak odpowiadasz arcykapłanowi? (Jana 18:22) Następnie strażnicy pałacowi zawiązali Mu oczy i szydzili z Niego, domagając się, aby ich rozpoznawał, gdy jeden po drugim bedą przechodzić przed Nim. Każdy z nich uderzał Go, podczas gdy miał zasłoniętą twarz. A mężowie, którzy go pilnowali, naigrawali się z niego i bili go. I zasłoniwszy mu twarz, pytali go, mówiąc: Prorokuj, kto jest ten, co cię uderzył? I wiele innych bluźnierstw wypowiadali przeciwko niemu. (Łukasza 22:63-65) Wczesnym rankiem, Jezus zmaltretowany, posiniaczony, odwodniony i wyczerpany po bezsennej nocy, został zaprowadzony na drugą stronę Jerozolimy, do tzw. Pretorium (warownia Antonia), siedziby namiestnika cesarza, gubernatora Judei, Poncjusza Piłata. On odesłał Go do Heroda Antypasa (tetrarchy Galilei). Wydaje się, że Jezus doznał następnie obrażeń fizycznych z rąk Heroda, który sponiewierał Go i odprawił z powrotem do Piłata. Wtedy Herod z żołnierstwem swoim sponiewierał Go i wydrwił, kazał Go przybrać we wspaniałą szatę i odesłał z powrotem do Piłata. (Łukasza 23:11) I wtedy to w odpowiedzi na żądania tłumu, Piłat zarządził uwolnienie Barabasza, a Jezusa skazał na ubiczowanie i ukrzyżowanie.

Istnieje bardzo duża rozbieżność zdań wśród starożytnych autorów, co do biczowania jako procedury wstępnej przed ukrzyżowaniem. Zdecydowana większość z nich nie łączy ze zoba tych dwóch praktyk. Z tego widzimy, że Piłat na początku zarządził ubiczowanie Jezusa jako pełną karę, a wyrok śmierci został później wymuszony na Piłacie, który ostatecznie ugiął się pod żądaniami tłumu, oskarżającego go, że jako namiestnik rzymski niewłaściwie bronił interesów cesarza wobec samozwańca, oglaszającego sibie królem żydowskim. Za tym przemawia także fakt, że Pan Jezus inaczej niż wszyscy skazani na karę ukrzyżowania, mimo tego, że był przed egzekucją w pełni sił doskonale zdrowym i silnym mężczyzną, nie Był w stanie donieść belki krzyża na miejsce ukrzyżowania, a także to, że wcześniej Umarł tak, że wywołało to zdziwienie katów.

Piłat wpierw powiedział: Każę go więc wychłostać i wypuszczę. A miał obowiązek wypuszczać im jednego w związku z ich świętem. Zakrzyknęli więc wszyscy razem tymi słowy: Strać tego, a wypuść nam Barabasza. A ten został wtrącony do więzienia z powodu wywołanego w mieście rozruchu i zabójstwa. A Piłat ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa. Lecz oni wołali głośno tymi słowy: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go. Wtedy on po raz trzeci odezwał się do nich: Cóż złego Ten uczynił? Niczego, czym by na śmierć zasłużył, w nim nie znalazłem. Każę go więc wychłostać i wypuszczę. (I prawdopodobnie tak uczynił, każąc Go wychłostać, i pokazując w ten sposób, że nie zasługuje On na śmierć) Oni zaś nalegali głosem wielkim, domagając się jego ukrzyżowania; a krzyki ich wzmagały się. Więc Piłat rozstrzygnął, że ma się stać według ich żądania. (Łukasza 23:16-24) Tak więc najpierw zarządzono biczowanie. Wiezień został odarty z szat, a Jego ręce przywiązane zostały do słupa, wysoko ponad głową. Nie jest rzeczą pewną, czy Rzymianie w tym przypadku stosowali się do prawa żydowskiego, które określało sposób biczowania. Żydzi bowiem mieli swój dawny przepis, zabraniający wiecej niż czterdziestu uderzeń bicza. Faryzeusze ściśle przestrzegali, aby było wykonanych tylko 39 uderzeń.

Legionista rzymski, wyznaczony do wykonania egzekucji podchodzi do skazańca z wielorzemiennym długim biczem, skonstruowanym w ten sposób, że na każdym rzemieniu, blisko jego końca, umocowane są na stałe dwie kulki ołowiane. Z całą siłą, na jaką go stać, uderza od tyłu w naciągnięte ciało Pana Jezusa, raz, drugi, trzeci ... poprzez barki, plecy aż do nóg. Już na początku rzemienie rozcinają skórę. Następnie, w miarę kolejnych uderzeń, tną głębiej, poprzez tkankę podskórną do mięśni, czemu towarzyszy obfity upływ krwi z poprzecinanych naczyń krwionośnych. Małe kulki na końcach rzemieni, w miejscu gdzie uderzą, powodują na początku sińce, które w miarę kolejnych uderzeń rozpadają się i zamieniają w otwarte rany. Wreszcie cała skóra po tylnej stronie ciała zamienia się w luźno wiszące, długie, krwawe pasma, a wszystko co leży pod nią, jest trudną do rozpoznania masą rozdartych, krwawych tkanek. I kiedy nadzorujący biczowanie centurion [setnik] widzi, że więzień jest już bliski śmierci, zarządza zaprzestanie bicia. Wpół omdlały Jezus Chrystus zostaje odwiązany od pręgierza i ciężko opada na kamienną posadzkę, mokrą od Jego własnej krwi.

Żołnierze rzymscy widzą w Nim już teraz tylko ogromny powód do uciechy: przecież ten prowincjonalny Żyd mówił o sobie, że jest królem. Narzucają mu płachtę na plecy i wkładają do ręki kij zamiast berła. Potrzebują jescze tylko korony, aby parodia w ich odczuciu była pełna. Używają do tego celu cienkich, elastycznych gałązek z długimi kolcami (najprawdopodobniej z drewna dostarczonego na opał). Wyplatają z nich coś na kształt korony i wciskają na Jego głowę. Powoduje to obfite krwawienie (skóra głowy jest - jak wiadomo - jedną z najobficiej unaczynionych tkanek naszego ciała).

Znów szydzą z Niego i biją po twarzy. Następnie wyjmują Mu kij z ręki i uderzają nim po głowie, wbijając w ten sposób głębiej ciernie w skórę głowy. Wreszcie zmęczeni tą sadystyczną zabawą zdzierają płachtę z Jego pleców. Tymczasem przez krzepnącą krew i surowicę cieknącą z ran zdążyła już przyklecić się do ciała. Jej gwałtowne usunięcie, jak przy nagłym nieuważnym zerwaniu opatrunku, spowodowało przeszywający ból, a rany znów zaczęły krwawić.

Niezgodnie z praktyką rzymską, Rzymianie zwracają Jezusowi odzienie. Ciężkie patibulum zostaje następnie umocowane na jego barkach i procesja - wraz z dwoma przestępcami i oddziałem żołnierzy rzymskich prowadzonych przez centuriona [setnika] - rozpoczyna swoją powolną wedrówkę wzdłuż Via Dolorosa. Waga ciężkiej drewnianej belki jest dla wykrwawionego, zszokowanego Pana Jezusa zbyt wielka. Pomimo wielkich wysiłków aby iść, potyka się i upada. Szorstkie drewno belki zdziera porozrywaną skóre i mięśnie barków. Próbuje wstać, ale mięśnie poddane zostały próbie przekraczającej granice możliwości. Ćenturion [Setnik] zniecierpliwiony, po to aby zakończyć całą procedurę we właściwym czasie, wybiera spośród gapiów silnego Afrykańczyka, Szymona z Cyreny, do niesienia patibulum. Pan Jezus wlecze się za nim, cały czas krwawiąc.

Licząca tylko niecały kilometr podróż z warowni Antonia na Golgotę wreszcie się kończy. Więzień ponownie zostaje rozebrany z odzienia (oprócz przepaski na biodrach, którą pozwalano Żydom zachować). Rozpoczyna się krzyżowanie . Oferują Jezusowi wino zmieszane z mirrą - od najdawniejszych czasów używane za analgetyk [środek przeciwbólowy]. Ale odmawia. Szymonowi nakazano aby położył patibulum na ziemi, a Jezus zostaje gwałtownie przewrócony ku tyłowi. Legionista wymacuje zagłębienie po wewnętrznej stronie nadgarstka. Za pomocą młotka przybija nadgarstek ciężkim, czworokatnym gwoździem (wykutym z surowego żelaza) do drzewa i powtarza to samo z nadgarstkiem po drugiej stronnie belki. Uważa przy tym bardzo, aby nie naciągnąć ramion za mocno, ale pozostawić je w stawach łokciowych w nieco zgiętym położeniu, umożliwiając tym samym niewielki zakres ruchu. Następnie patibulum zostaje podniesione i umocowane na szczycie stipes, a titulus z napisem: “Jezus z Nazaretu, król Żydów”, przybity na właściwym miejscu. Lewa stopa przesunięta ku tyłowi poza prawą i obie wyprostowane - zostają przebite takim samym gwoździem przez łuk obu stóp, na takiej wysokości stipes, że kończyny dolne pozostają w pewnym ugięciu w stawach kolanowych. W ten sposób ofiara jest już ukrzyżowana.

Jezus pod ciężarem własnego ciała osuwa się powoli wzdłuż krzyża. Wywiera w ten sposób coraz wiekszy nacisk na gwoździe wbite w nadgarstki i ogromny piekący ból przeszywa Go od nadgarstków do palców rąk i z powrotem, wzdłuż całych ramion, eksplodując w mózgu, w miarę jak gwoździe uciskaja na tzw. nerw posredni. Kiedy próbuje przerwac tę straszną torturę przez podparcie się na stopach wtedy cały ciężar ciała przenosi się na gwóźdź wbity w stopy. Powoduje to nowy, ogromny ból w momencie, kiedy gwóźdź rozdziera zakończenia nerwowe pomiędzy kośćmi śródstopia.

Po chwili zaczyna pojawiać się inne jeszcze zjawisko. W miarę jak słabną rozpostarte ramiona, pojawiają się w nich fale skurczów, dające uporczywy, specyficzny ból. Innym skutkiem tych skurczów jest to, że od ich pojawienia się ofiara nie może już podciągnąć się na ramionach ku górze. Zwisa więc bezwładnie unieruchomiona przez skurcze, wskutek czego dochodzi do porażenia mięśni piersiowych, maksymalnie rozciągniętych. W tym momencie mięśnie międzyżebrowe nie są już w stanie wykonywać swojej pracy. Powietrze może zostać wciągnięte do płuc, ale wydech jest niemożliwy. W końcu - stopniowo - stężenie dwutlenku węgla w płucach i we krwi narasta do tego stopnia, że skurcze częściowo ustepują. Jezus jest teraz w stanie w spazmatyczny sposób podciągnąć się nieco ku górze, aby wykonać wydech i wprowadzić na nowo do płuc tlen. Niewątpliwie dzieje się to w tym momencie, kiedy wypowiada owych siedem krótkich zdań, które zostały zapisane w Ewangeliach. Pierwsze - patrząc w dół na żołnierzy rzymskich rzucających kości o Jego ubranie: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łukasza 23:34b).

Drugie i trzecie - patrząc w dół na wstrząśniętego, pogrążonego w żalu młodocianego Jana (ukochanego apostoła): Oto Matka twoja, a patrząc na Marię, swoją Matkę: Niewiasto, oto syn Twój (Jana 19:26d,27b). Czwarte zdanie pochodzące z Psalmu XXII: Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił? (Marka 15:34c).

Tak upływają godziny owego niezmierzonego cierpienia, cykle skręcających ciało i wykręcających stawy skurczów przerywane przez częściowe duszenie się oraz rozdzierające bóle pleców. W miarę jak Jezus przesuwa się w górę i w dół na krzyżu, Jego rany ciągle od nowa sa rozrywane przez szorstkie drzewo krzyża. Ale po pewnym czasie pojawia się coś jeszcze: głęboki, uciskajacy ból wenątrz klatki piersiowej, w miarę jak osierdzie napełnia się płynem, który coraz bardziej uciska serce.

Przypomnijmy sobie Psalm XXII (w. 15): Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości, jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje. I to jest prawie koniec - utrata płynów tkankowych osiągnęła poziom krytyczny. Uciśnięte serce z najwyzszym trudem przepompowuje ciężką, zagęszczoną krew. Storturowane płuca wykonują ostatnie wysiłki, aby chwycić choć trochę powietrza. Odwodnione tkanki wysyłają potok niepokojących sygnałów do mózgu. Jezus wydaje swój piąty okrzyk: Pragnę.

Wielu z pamięta inny wiersz z Psalmu XXII: Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci (Ps XXII:16).

Gąbka nasiąknięta tanim, kwaśnym winem rozdzielanym regularnie rzymskim legionistom, zostaje podniesiona do Jego ust. Nie wziął ani kropli tego płynu. Ciało Jezusa jest u swego kresu, a On sam zaczyna odczuwać tchnienie śmierci. I kiedy zdał sobie z tego sprawę, wypowiedział swoje szóste zdanie: Dokonało się. (Jana 19:30b)

Misja odkupieńcza zostaje zakończona. Może juz teraz pozwolić, aby Jego ciało umarło.

Ostatkiem sił, raz jeszcze opiera przebite stopy na gwoździu, bierze głęboki wdech i wydaje swój siódmy i ostatni krzyk: Ojcze, w Twoje ręce powierzam Ducha mojego (Łukasza 23:46b).

Po to, aby nie sprofanować sabatu, Żydzi poprosili aby pozbyć się i usunąć skazańców z krzyży. Powszechną metodą na szybkie zakończenie ukrzyzowania było crurifractura, to znaczy połamanie ukrzyżowanemu jego kości podudzi. Uniemożliwiało to ofierze dalsze oddychanie na krzyżu. Ofiara nie mogła podeprzeć się stopami, aby unieść się wyżej, dla rozluźnienia rozciągniętych mięśni oddechowych klatki piersiowej, i tym samym następowało szybkie uduszenie się. Podudzia obu złoczyńców zostały złamane, ale kiedy żołnierze podeszli do Jezusa, stwierdzili, że było to już niepotrzebne.

Najwidoczniej - aby upewnić się całkowicie co do śmierci - legionista wbił swoją lancę w piąte międzyżebrze, skośnie ku górze, poprzez osierdzie do serca. Rozdział 19, wiersz 34b Ewangelii św. Jana: ... i natychmiast wypłynęła krew i woda. Tak więc miało miejsce wypłynięcie płynu wodnistego z worka osierdziowego i krwi z wnętrza serca.

Baranku Ty niewinny, Na krzyżu Zawieszony.

Umarłeś za nas winnych, Zelżony i wzgardzony.

Byliśmy bez pociechy, Poniosłeś wszystkie grzechy.

Cześć Ci wysławiony Jezu!

Ty za nas tak Cierpiałeś, nas z Bogiem Pojednałeś,

Zbawienie Wywalczyłeś i łaską Uwieńczyłeś.

Więc wszyscy się cieszymy - pieśniami radosnymi

Przed Tobą, Sławiony Jezu!

Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz, wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na niego. Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich. Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust. Z więzienia i sądu zabrano go, a któż o jego losie pomyślał? Wyrwano go bowiem z krainy żyjących, za występek mojego ludu śmiertelnie został zraniony. I wyznaczono mu grób wśród bezbożnych i wśród złoczyńców jego mogiłę, chociaż bezprawia nie popełnił ani nie było fałszu na jego ustach. Ale to Panu upodobało się utrapić go cierpieniem. (Izajasza 53:3-10)

Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo ZMARTWYCHWSTAŁ, jak powiedział. Mateusza 28:5-6a

Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; Ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany. Dawid bowiem mówi o NIM: Miałem PANA zawsze przed oczami mymi, Gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał. Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, A nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani I nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie. Dałeś mi poznać drogi żywota, Napełnisz mnie błogością przez obecność twoją Mężowie bracia, wolno mi otwarcie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grób jest u nas aż po dzień dzisiejszy. Będąc jednak prorokiem i wiedząc, że mu Bóg zaręczył przysięgą, iż jego cielesny potomek zasiądzie na tronie jego, Mówił, przewidziawszy to, o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie w otchłani ani ciało jego nie ujrzy skażenia. Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy; Wywyższony tedy prawicą Bożą i otrzymawszy od Ojca obietnicę Ducha Świętego, sprawił to, co wy teraz widzicie i słyszycie. Albowiem nie Dawid wstąpił do nieba, powiada bowiem sam: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, Aż położę nieprzyjaciół twych Podnóżkiem stóp twoich. Niechże tedy wie z pewnością cały dom Izraela, że i Panem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co znamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła. Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego. (Dzieje 2:22-40)

Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego, Jezusa, którego wy wydaliście i zaparliście się przed Piłatem, który uważał, że należało go wypuścić na wolność; Wy jednak zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, i prosiliście o ułaskawienie wam mordercy. I zabiliście Sprawcę życia, którego Bóg wzbudził z martwych, czego my świadkami jesteśmy. Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich A teraz, bracia, wiem, że w nieświadomości działaliście, jak i wasi przełożeni; Bóg zaś wypełnił w ten sposób to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że jego Chrystus cierpieć będzie. Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze, (Dzieje 3:13-19)

... Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, którego wy ukrzyżowaliście, którego Bóg wzbudził z martwych; dzięki niemu ten oto stoi zdrów przed wami. On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni. (Dzieje 4:10-12)

... Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg ojców naszych wzbudził Jezusa, którego wy zgładziliście, zawiesiwszy na drzewie (krzyża), Tego wywyższył Bóg prawicą swoją jako Wodza i Zbawiciela, aby dać Izraelowi możność upamiętania się i odpuszczenia grzechów. A my jesteśmy świadkami tych rzeczy, a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy mu są posłuszni. (Dzieje 5:29-32)

... Jak owca na rzeź był prowadzony I jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, Tak nie otwiera ust swoich; W poniżeniu jego wyjęty został spod prawa, O jego rodzie któż opowie? Bo życie jego z ziemi zgładzone zostaje. Wtedy eunuch odezwał się do Filipa i rzekł: Proszę cię, o kim to prorok mówi? O sobie samym, czy też o kim innym? A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma. A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. (Dzieje 8:32-37)

... Chrystus Jezus, Który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, Lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, Uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, Aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią I aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca. (Filipian 2:5-11)

Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy, Lecz tylko straszliwe oczekiwanie sądu i żar ognia, który strawi przeciwników, Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków; O ile sroższej kary, sądzicie, godzien będzie ten, kto Syna Bożego podeptał i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski! Znamy przecież tego, który powiedział: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę; oraz: Pan sądzić będzie lud swój. Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga Żywego. Hebrajczyków 10:26-31

Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, I zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz, cudownych mocy wieku przyszłego - Gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko. Albowiem ziemia, która piła deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użyteczne dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga; Lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest bezwartościowa i bliska przekleństwa, a kresem jej spalenie. Hebrajczyków 6:4-8

 

[strona główna] [Alfa i Omega] [Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa] [Porozmawiajmy o Jezusie!]

 

Porozmawiajmy o Jezusie!

Jeżeli chcesz porozmawiać o Panu Jezusie Chrystusie prosimy użyj tego formularza:

Imię i nazwisko

Twój e-mail

Jeśli chcesz się z nami skontaktować lub coś nam powiedzieć napisz to tutaj